Marczyk Antoni
Rodzina Marczyków pochodziła z Podhajec w województwie tarnopolskim. Jan Marczyk był zawiadowcą miejscowej stacji, a jego żona Aniela opiekowała się dziećmi i prowadziła dom. 10 lutego 1940 roku Marczykowie, jak wielu ich sąsiadów z Podhajec, zostali wywiezieni na Syberię. Po długich tygodniach podróży dotarli do obozu Ryfty w rieżańskim rejonie, swierdłowskiej obłasti. Dorośli i dzieci powyżej 13 roku życia zostali skierowani do pracy przy wyrębie tajgi (zimą) i zbierania żywicy (latem). Młodsze dzieci pozostawały w obozie, gdzie miały obowiązek uczęszczania do istniejącej tam rosyjskiej szkoły.
W 1941 roku, kiedy po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej, polscy zesłańcy mogli liczyć na lżejsze traktowanie, mieszkańców obozu przetransportowano do miejscowości Malinówka w bieriezowskim rejonie, swierdłowskiej obłasti. Tam najmłodsze dzieci uczęszczały do przedszkola, w którym opiekunką była m.in. Helena Hordyńska – także zesłana w 1940 roku mieszkanka Podhajec.
W Malinówce dorośli i starsze dzieci zaangażowani zostali do pracy na pobliskim torfowisku, gdzie wyrabiano cegły. Marczykom, podobnie jak innym przebywającym tam Polakom, doskwierał głód i warunki klimatyczne – latem temperatura przekraczała +50 stopni Celsjusza.
W 1943 roku grupa mężczyzn z Malinówki zdecydowała się zaciągnąć do tworzonego na terenie ZSRR polskiego wojska. Armia Andersa była już na Bliskim Wschodzie, lecz w Sielcach formowała się 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Wśród jej żołnierzy znalazł się także Antoni Marczyk – najstarszy syn Jana Marczyka. Jego młodsze rodzeństwo: Janina, Jadwiga, Edward, Stanisław i Roman pozostali w Malinówce.
Antoni Marczyk po zaprzysiężeniu i krótkim przeszkoleniu skierowany został wraz z dywizją na front. Przeszedł chrzest bojowy w bitwie pod Lenino, a potem walczył kolejno nad Odrą, Nysą i Bałtykiem, uczestniczył w szturmie na Berlin. W kolekcji córki, pani Krystyny Sopel, znajduje się kolekcja odznaczeń, które ojciec otrzymał po przejściu całego szlaku bojowego 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.
Tymczasem, jego bliscy, którzy pozostali w Malinówce, jesienią 1944 roku zostali przewiezieni na Ukrainę, do kołchozu w obwodzie chersońskim. Tam doczekali końca wojny i w 1946 roku, przez Zaporoże udali się do Polski, jako “repatrianci”. Wysadzono ich na stacji kolejowej w miejscowości Wymiarki w powiecie lubuskim.
Antoni Marczyk, po zakończeniu działań wojennych, jeszcze jako żołnierz został skierowany do leżącego na Ziemiach Odzyskanych gospodarstwa rolnego Siecieborowice w powiecie oławskim, gdzie miał pracować jako traktorzysta. Z wojska zwolniony został dopiero w 1946 roku. W Siecieborowicach poznał swoją przyszłą żonę Janinę (z d. Sady), która pochodziła spod Jarosławia. W 1954 roku Antoni Marczyk wraz żoną i trójką dzieci postanowił opuścić ziemie zachodnie i przeprowadzić się do Jarosławia. Tutaj otrzymał pracę jako kierowca w Zakładach Mięsnych. Początkowo rodzina mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu, później przeniosła się do własnego, nowo wybudowanego domu.
Po zakończeniu wojny Antoni Marczyk próbował odnaleźć swoją rodzinę, ale bezskutecznie. Na ślad rodzeństwa ojca natknęła się dopiero na początku lat osiemdziesiątych córka Krystyna. Jak się okazało, przez dziesięciolecia, które upłynęły od ich powrotu do Polski, bracia i siostry Antoniego Marczyka rozjechali się po całej Polsce. Janina z rodziną zamieszkała w Straszowie, Stanisław w Łomnicy koło Jeleniej Góry, Jadwiga w Żarach, Edward we Wrocławiu, Roman w Koszalinie. Marczykowie nigdy nie spotkali się już w komplecie.
Na początku lat 90. udało się Antoniemu Marczykowi odwiedzić Podhajce, lecz nie odnalazł śladów po starym domu, z którego jego rodzina została wywieziona na Syberię.